Czy gramofon ma jeszcze sens 1

Uwaga ogólna

Poniższy wpis nie jest reklamą ani zachętą do zakupu sprzętu wymienionego w tekście. Celem artykułu jest przedstawienie rozwiązań technicznych mogących umilić księgowemu życie po godzinach.



Gramofon urządzenie perfekcyjnie niewygodne

W latach siedemdziesiątych znaczą część osiemdziesiątych najlepszym źródłem dźwięku dostępnym w domu był gramofon i to … jedyne dobre wspomnienie o tym urządzeniu. Stacje radiowe na UKaFie to nie było „hi-fi„, magnetofony ZK i MK też nie. Inne wspomnienia o adapterze:

  • Gramofon – kwadratowy lub prostokątny „trzaskofon” nie pasujący wymiarami do reszty zestawu audio: ustawianie, poziomowanie i uważanie aby nie potrącić szczególnie podczas pracy
  • Pokrywa – wielki nieporęczny kawał plastiku: otwieranie, zamykanie, czyszczenie i dbanie o to aby się nie porysował
  • Ramię gramofonu z wkładką – jedno hasło nie uszkodzić: oby igła nie przeskoczyła i nie zostawiła rys na płycie
  • Płyta gramofonowa – paskudny czarny często zwichrowany naleśnik z polichlorku winylu (PCV): wyjmowanie, zakładanie, przewracanie, chowanie, łapanie tylko za krawędzie, uważanie aby nie zostawić odcisków palców, czyszczenie, ustawianie w pionie, kolejka chętnych do pożyczenia i zwrócenia w pogorszonym stanie lub wcale, 20 płyt to kolekcja, kilkaset płyt to muzeum i rola kustosza, a ciężar spory

Jeszcze nie doszliśmy do dźwięku, a już nie wygląda to dobrze. Nie miałem zielonego pojęcia o tłoczeniu płyt, ale patrząc na kręcącą się płytę gramofonową już nabierałem wątpliwości. Przecież widać, że igła gramofonowa w miarę przemieszczania się od krawędzi do środka płyty pokonuje w jednostce czasu coraz mniejszą drogę (stała prędkość kątowa). Używając współczesnego języka materiał jest coraz bardziej „analogowo kompresowany” . Oddajmy głos mądrzejszym:

Gramofony i płyty winylowe – Odc.12 [Reduktor Szumu]

Gramofony i płyty winylowe – Odc.12 [Reduktor Szumu]

Prawdziwa historia stereo na płycie gramofonowej

Prawdziwa historia stereo na płycie gramofonowej

Analog vs cyfra – na poważnie i bez kompresji

Prawdziwa historia stereo na płycie gramofonowej

Jak działa winyl: płyty lakierowe i korekcja RIAA

Jak działa winyl: płyty lakierowe i korekcja RIAA

Czarna niedoskonałość [TOWARY MODNE 8]

Czarna niedoskonałość [TOWARY MODNE 8]

Winylowe mity [TOWARY MODNE 9]

Winylowe mity [TOWARY MODNE 9]

Legendy Unitry – cz.6 – Odc. 66 [Reduktor Szumu]

Legendy Unitry – cz.6 – Odc. 66 [Reduktor Szumu]

Piotr Szczepanik – Nigdy więcej [Official Audio]

Piotr Szczepanik – Nigdy więcej [Official Audio]

Fenomen dźwięku z gramofonu (trzaskofonu)

Zmysł słuchu w drodze ewolucji wyspecjalizował się w „wyławianiu” z otoczenia określonych dźwięków np. skradającego się drapieżnika. Kiedy mamy ochotę posłuchać słowika z CD możemy sięgnąć po płytę z samym śpiewem słowika albo po płytę ze śpiewem słowika i podkładem w postaci np. odgłosów wodospadu. Obie płyty mogą być równie przyjemne w odbiorze.

Podobnie jest z gramofonem. Charakterystyczne szumy i trzaski analogowej płyty stają się dla naszego muzycznego postrzegania „oczywistym” tłem (wodospadem). Na zaakceptowanym poziomie przestają przeszkadzać – mózg potrafi je „odseparować” i skupić się na głównym temacie płyty w tym przypadku śpiewie słowika.

Dawno temu” wszystkim było wiadomo, że często używana płyta zwana „zjechaną” musi potwornie trzeszczeć, a pocztówka dźwiękowa tym bardziej. Ja, chyba z powodu słabego słuchu nigdy nie mogłem się z tym pogodzić. Dla mnie płyta CD stała się wybawieniem.

Na początku w jej cyfrowych dźwiękach „czegoś” brakował, pozostało przyzwyczaić uszy do nowego. Dla wielbicieli winylowego brzmienia zaistniał w studiach nagraniowych nurt cyfrowego dodawania do ścieżki dźwiękowej CD szumów i trzasków „symulujących” płytę analogową.

Gramofon wizualna wisienka na torcie audio

Gramofon wizualna wisienka na torcie systemu audio Łódź biuro rachunkowe
Gramofon wizualna wisienka na torcie systemu audio